katalog WordPress


Bajka o Miłości i Szaleństwie Posted by: Chłopiec z plasteliny
Date: September 16, 2007, 7:53 pm

Bajka o Miłości i Szaleństwie

Powiadają, że pewnego razu spotkały się na Ziemi wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot.

I tak: Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci, Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało: - Pobawmy się w chowanego!

Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi, a Ciekawość, nie mogąc się powstrzymać, spytała z typowym dla siebie zainteresowaniem: - W chowanego? A co to takiego? - To zabawa - wyjaśniło żywo Szaleństwo - polegająca na tym, iż ja zakryję sobie oczy i powoli zacznę liczyć do miliona. W międzyczasie wy wszyscy dobrze się schowacie, a gdy skończę liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć. Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafię, zajmie moje miejsce w następnej kolejce. Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii, Radość podskakiwała tak wesoło, iż udało się jej przekonać do gry Wątpliwość, a nawet Apatię, której nigdy niczym nie dało się zainteresować.

Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć. Prawda wolała się nie chować, w końcu i tak zawsze ją odkrywano. Duma stwierdziła, że zabawa jest głupia, ale tak naprawdę w głębi duszy gryzło ją, iż pomysł wyszedł od kogo innego. Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.

- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo. Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy lepszy napotkany kamień. Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei wspiął się o własnych siłach hen! Na sam szczyt najwyższego drzewa. Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca, gdyż wszystkie kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół: krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla Piękności, dziupla - w sam raz dla Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości, powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności. W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem słońca. Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził, wspaniałe miejsce: wygodne i przewiewne, a co najważniejsze - przeznaczone tylko, tylko dla niego. Kłamstwo schowało się na dnie oceanów, a może skłamało i tak naprawdę ukryło się za tęczą? Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć, wskoczyli w sam środek wulkanu. Niestety wyleciało mi z pamięci, gdzie skryło się Zapomnienie, lecz to przecież mało ważne.

Gdy Szaleństwo liczyło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć Miłość jeszcze nie zdołała znaleźć sobie odpowiedniego miejsca. W ostatniej chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż i schowała się wśród ich krzaczków.

- Milion - krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarsko zabrało się do szukania. Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę kroków dalej Lenistwo. Chwilę potem usłyszało Wiarę rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem. W ryku wulkanów wyczuło natomiast obecność Pasji i Pożądania. Następnie, przez przypadek, odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadziło je do kryjówki Triumfu. Egoizmu nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał ze swej kryjówki, kiedy okazało się, iż wpakował się w sam środek gniazda dzikich os. Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwilę nad stawem i w ten sposób znalazło Piękność. Jeszcze łatwiejsze okazało się odnalezienie Wątpliwości, która, niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony płotu najlepiej się ukryć.

W ten sposób wszyscy zostali znalezieni: Talent wśród świeżych ziół, Smutek - w przepastnej jaskini, a Zapomnienie... cóż, już dawno zapomniało, iż bawi się w chowanego.

Do znalezienia pozostała tylko Miłość. Szaleństwo zaglądało za każde drzewko, sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już miało się poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik. Patykiem zaczęło odgarniać gałązki...

Wtem wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu. Stało się prawdziwe nieszczęście! Różane kolce zraniły Miłość w oczy. Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki.

I to właśnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono się na Ziemi w chowanego, Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.

M.Podleśny


Ps: Miłość jest ślepa, albo przynajmniej mocno niedowidząca, poza tym ogłuszona szaleństwem- niedosłyszy....
..ale jak wyglądałby świat bez niej?




hmm Posted by: Chłopiec z plasteliny
Date: August 19, 2007, 10:45 pm

Wzbił się. Frunął. W objęcia chmur, z za których wypiętrzały się pojedyncze, lecz wyraziste promyki światła....
Słońce swoją poświatą, zalewało jego skrzydła, delikatnie, pieszcząc go swoim ciepłem.

Motyl- rzucony na wiatr kawałek jedwabiu. Oparty na powietrzu. Leciał. Szybował. (W bezruchu?) Uchwycony obraz, w ramach nieskończoności. Wyciągnięty. Wprost ze snu. Choć nie naznaczony żadnym pędzlem. Czuć ślad świeżych barw wolności. Niewyschniętych farb...
Symfonia kolorów tworzących szelest, a może bardziej szept. Pozorowanego bezruchu chwili. Chylącej się ku wieczności.

Szept, w pierwszej chwili zdawał się przemawiać tylko do moich marzeń. Lecz z nadejściem trzeciej, czwartej, a może piątej chwili, rozsiał pachnące myśli po ciele.
I odetchnął.
By znów przemówić. I odkryć. Przede mną. We mnie. Sens życia. Chwili. Momentu. Wieczności.

(...)

I rozmawialiśmy... uczyłem się tego wszystkiego od początku.
Bo codziennie. Na nowo, powinniśmy uczyć się życia. Uczyć, odkrywać jego skarb. Pomału. Cierpliwie. Wydeptywać sobie skrawkek nieba, będąc jeszcze tu na ziemi....

(...)

By znów się nie zgubić. I szukać. Siebie. I błądzić. W ciemnych ścianach pozorowanej ucieczki... Coraz węższych. Mniejszych... I nie doznać. Duszności własnego jestestwa.

(...)

Siedzieliśmy, słowa z nas płynęły. Osiadały. Na trawach. Powietrzu. Niebie.
Płynęliśmy. W stronę marzeń.
W wiatr pragnień oplecieni. Precyzyjne. Z dystansem. Rozwiewał zmysłowe idee, zagłuszające trzepot motylich skrzydeł.
Motyli... zakreślających smugę ciszy na niebie.
Skrzydeł... podróżujących. Jak nasze myśli....
Przez tą krótką chwilę... o długiej historii...



Ps: Coś nie tak...Słowa rozsypują się na klawiaturze, a ja nie potrafię ułożyć je w logiczną całość..
Chyba nigdy nie potrafiłem.


... Posted by: Chłopiec z plasteliny
Date: July 25, 2007, 8:21 am

Gubiąc siebie trudno cokolwiek powiedzieć...

Posted by: Chłopiec z plasteliny
Date: July 4, 2007, 4:32 pm

Kika dźwięków mojej duszy
Klik

Ps1: Niebawem coś napiszę :-)
Ps2: Uruchomiłem księge gości;)

Wiara w marzenia by: Chłopiec z plasteliny
Date: June 5, 2007, 1:34 am

„Ptak zna powietrze, nie wiedząc o nim”

Stałem na krawędzi dachu. Płuca wypełniłem oddechem wiatru. Oparłem się na nim. Delektując wolnością, leciałem. Dzieliłem radość z ptakami. Chciałem je dogonić. Wzbić się. Odlecieć, poza horyzont. Tam, gdzie słońce rozpoczyna swą wspinaczkę. Przed siebie. Bez celu. Z zachwytem. By czuć na ciele powiew marzeń. Niezwykłych. Nieprawdopodobnie pięknych. Utopijnych. Nieprawdopodobnych. Niemożliwych...
Otworzyłem oczy. Słońce przyklejone do okna, ogrzewa moją twarz. Mimo to ciało oblał zimny pot niemożliwości, braku wiary, pytań...
Dlaczego?
Dzierżę dusze w materialnym grobie.
Wypełniając ją próżnymi myślami. A ona robi się pusta.
Po cichu zagłuszam jej zmysły.
Brak mi wiary.
Dlaczego?!
Przecież wystarczy uwierzyć w Niemożliwość. Nieprawdopodobieństwo. Niezwykłość.
I czekać. I wsłuchać się. W ciszę. I słyszeć. Ciche cuda zlatujące z nieba. Niemożliwości. Tak, by Zwykłym było Niezwykłe, kochając, zaufać wierze. I nie myśleć. "Myślenie zabija poznanie", wiarę, zmysły duszy...
...I wzbić się, by dotknąć marzeń.


Ps: Ile zmysłów ma dusza?


No i... by: Chłopiec z plasteliny
Date: May 24, 2007, 11:23 pm
...zaczyna się wszystko od nowa ;)